Gotowane na jednym ogniu.
Palenisko780°C/od 09:30
Ildeholm / od pierwszego ognia
Nic tu nie gotuje się na gazie. Nic nie jest odgrzewane.
Jedno palenisko z buku i brzozy, rozpalane codziennie o wpół do dziesiątej. Wokół niego lada w podkowę, a kuchnia po drugiej stronie płomienia.
02 - Dzień
Dwadzieścia godzin przy palenisku.
Przypływa łódź.
Ostrygi, makrele i to, co dała noc. Czego łódź nie przywiezie, tego nie ma w menu.
Rozpalamy ogień.
Buk dla żaru, brzoza dla płomienia, na koniec trochę jałowca. Nie zgaśnie aż do jutra.
Ręce przy ladzie.
Wszystko krojone i układane ręcznie, w kolejności, w jakiej trafi do ognia.
Pierwsza tura.
Szesnaście osób, jedna lada, świece i palenisko. Wszyscy zaczynają razem.
Wino nalewane przy ladzie.
Mali winiarze, jak najmniej ingerencji, jeden kieliszek na dwa dania.
Przysypujemy żar.
Pod popiołem dotrwa do rana. Jutrzejszy ogień zaczyna się od dzisiejszego.










03 - Sala
Szesnaście miejsc wokół ognia.
Bez stolików i bez drugiej sali. Dębowa lada w podkowę wokół ognia: kucharze w środku, goście na zewnątrz, dość blisko, by poczuć, które danie będzie następne.
wolnezajętetwoje






